Całe zamieszanie związane z funkcjonowaniem Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie można właśnie tak określić.
Bo jak inaczej nazwać zupełnie bezzasadne rozpętanie aż tak wielkiej nagonki medialnej ?
W moim odczuciu dobrze funkcjonujący organizm, precyzyjnie zarządzany jest obecnie pod silnym obstrzałem - dlaczego?
Z pracą w pomocy doraźnej związany jestem od lat kilkudziesięciu, pracując tutaj początkowo jako lekarz stażysta , następnie lekarz dyżurny zespołów wyjazdowych, karetek specjalistycznych : kardiologicznej i reanimacyjnej, pełniąc też dyżury w Pogotowiu Lotniczym jako lekarz zespołów latających i wiem sporo o specyfice pracy w tej firmie.
Uważam też, iż mam prawo a wręcz obowiązek zabrać głos w tej kwestii.
Pamiętam doskonale czasy kiedy jeździło się starymi , zdezelowanymi karetkami ,najczęściej dużymi Fiatami.
Mózgiem całości była w owych czasach Pani Marta Ossowska.
Jak wiele się zmieniło : przyszło nowe - reforma ratownictwa medycznego założenia piękne ale zupełnie nie przystające do obecnej rzeczywistości.
Wyprodukowano ratowników medycznych , którzy w zasadzie nie mogą niczego , są niejako ubezwłasnowolnieni, najczęściej ich funkcja sprowadza się jedynie do przewożenia chorych, nie można im podawać leków bez decyzji lekarza, nie mogą stwierdzić też zgonu, umieją doskonale zabezpieczyć podstawowe funkcje życiowe, prowadzić skutecznie akcję reanimacyjną i cóż z tego, zespoły ratownicze przewożą chorego do najbliższego szpitala i wtedy zaczynają się problemy. Wyobraźmy sobie hipotetycznie iż mamy przypadek świeżego zawału serca ,wiemy iż chory taki winien trafić jak najszybciej do szpitala wysoko specjalistycznego z zapleczem kardiologicznym, dysponującym też blokiem operacyjnym kardiochirurgicznym gotowym do zabiegu operacyjnego pomostowania czy innego.
W naszym województwie powstały ( przy znaczącej pomocy środków Unii Europejskiej tzw SOR-y czyli Szpitalne Oddziały Ratunkowe ale w naszej rzeczywistości są to pseudo SOR-y ,często w takim oddziale brak jest kardiologa, kardiochirurga, neurochirurga chirurga naczyniowego i czy jest to wina pogotowia ratunkowego?
Kasa z Unii poszła, potworzono pseudo SORY w których brakuje lekarzy zapewniających wielopłaszczyznowe leczenie i ratowanie naszego chorego.
Na terenie naszego województwa jest około 12 takich szpitalnych Oddziałów Ratunkowych i cóż z tego żaden bowiem nie spełnia kryteriów.
Szpital Zdroje przykładowo rozbudowany unowocześniany - brak podstawowego narzędzia diagnostycznego jakim jest tomografia komputerowa lub NMR ale jest Oddział Neurologii Dziecięcej .
Kolejny hipotetyczny przypadek :wyobraźmy sobie dziecko z procesem wypierającym wewnątrzczaszkowym w tylnej jamie czaszkowej ,które wymaga pilnej diagnostyki z uwagi na aktywne wodogłowie , nie mówię już o pilnej interwencji operacyjnej neurochirurgicznej wtedy ten czas do udzielenia wysokokwalifikowanej pomocy wydłuża się do wielu godzin .
Myślę że nie ma większego sensu dywagowanie czy dobrze zrobiło pogotowie przywożąc chorego do tego czy innego szpitala, większy sens miałoby takie przeorganizowanie szpitali szczycących się posiadaniem Oddziałów SOR w jednostki mogące świadczyć wsokospecjalistyczne , wielopłaszczyznowe leczenie .
Pogotowie przewozi , zabezpiecza podstawowe funkcje życiowe życiowe i tyle a SOR- y leczą ale nie pseudo SOR-y .
Potyczka trwa mnożą się krytyczne ,często bezzasadne uwagi dotyczące pracy WSPR. Niektóre zarzuty są wręcz absurdalne , dowiedziałem się ostatnio z gazety wyborczej , iż dyrekcja WSPR zakupiła telefony komórkowe służbowe tylko w tym celu by właśnie tą drogą łączności przekazywać przewozy płatne - komercyjne, gdzie w tym czasie chory z zawałem serca czy udarem mózgu czeka kilka godzin na karetkę.
Wiadomo iż problem komercyjnych przewozów jest perfekcyjnie rozwiązany od dawna : osobne biuro wezwań, osobny dyspozytor, osobna dokumentacja, osobne karetki tzw transportowe - komercyjne. Przewozy komercyjne w żaden sposób nie wydłużają dotarcia wysokospecjalistycznej karetki do chorego z zawałem serca czy udarem - inni ludzie ,inne pojazdy.
Kolejny bezsensowny zarzut to stwierdzenie konsultanta wojewódzkiego ds. medycyny ratunkowej, iż jakoby w pogotowiu pracują lekarze nieprzygotowani merytorycznie , niezorientowani w medycynie ratunkowej.
Istnieje w WSPR cała przemyślna strategia ciągłego podnoszenia kwalifikacji lekarzy, ratowników, kierowców ratowników - kursy ACLS, PALS, BLS, udział w zawodach ratowników, udział w konferencja naukowych poświęconych medycynie ratunkowej.
Jakie są więc pobudki sterowania taką szkodliwą akcją deprecjacji roli WSPR na naszym terenie? Mam dziwne przeczucie (może się mylę ) iż chodzi tu o pieniądze , o chęć przejęcia pomocy doraźnej pod skrzydła SPSK nr 1 , jest to tylko moja supozycja , ale odnoszę wrażenie iż każdy sposób jest dobry aby do tego doszło.
Prokurowanie kolejnych kontroli a to NIKU a to Urzędu Wojewódzkiego a to Prokuratury nie pomaga nam zupełnie w pracy.
Chciałbym bardzo abyśmy w tej dziwnej wojnie nie tracili z pola widzenia spraw najważniejszych, fundamentalnych - ratowanie życia ludzkiego ,szybko, sprawnie, fachowo.
Nie pragnę wcale umniejszać kompetencji czy fachowości konsultanta wojewódzkiego ds. medycyny ratunkowej on wie dobrze jakie działania podejmować u chorego z urazem wielonarządowym, jakie dawki leków , jak prowadzić neuroleptoanalgezję, kiedy podłączyć chorego do respiratora, jak go leczyć itd. , jednakowoż personalne ataki często bezzasadne są nie na miejscu - sądzę. A wszystkim nam podobno chodzi o to samo : o dobro chorego, potrzebującego pomocy człowieka i na tym się koncentrujmy !
Jerzy Bajko – neurolog , neurochirurg
bajko1@wp.pl